Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 671 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

5. Nigdy wcześniej nie byli tak blisko...

sobota, 20 lutego 2010 13:28

Minął tydzień od rozpoczęcia roku. Hermiona starała się by skupić na nauce lecz w jej myślach zamieszkał na stałe pewien blondyn, którego zachowanie coraz bardziej ją dziwiło. Mało tego. Obronił ją tamtej nocy. Dlaczego? Dlaczego obronił szlamę na którą przez sześć lat patrzył z góry? Wiedziała że gdyby nie wkroczył do akcji, tamten koleś pobiłby ją i pewnie zgwałcił. Brzuch co prawda nadal ją bolał, po wymierzonym kopniaku, ale mogło skończyć się o wiele gorzej. Zachowanie Malfoya było wtedy dziwne.  Zresztą cały czas dziwnie się zachowuje. Tych oczu które ją przenikały, u Dracona Malfoya nigdy nie widziała. Bo one nigdy nie wyrażały niczego oprócz złości. Co się teraz stało że się zmieniły? Tyle pytań, a żadnej odpowiedzi...

***

                Gdy tylko weszła do dormitorium Gryffidoru zrozumiała że ten dzień nie będzie taki jak tych kilka ostatnich. Zewsząd słychać było podekscytowane głosy, a spora grupka uczniów stała przy tablicy ogłoszeń. Gdy kasztanowa dopchała się bliżej zobaczyła ozdobną wykaligrafowaną kartkę:


„Wszyscy uczniowie klas siódmych
proszę o stawienie się po śniadaniu
w Sali od zaklęć"
PS. Siódmoklasistom odwołane są w dniu dzisiejszym lekcje.

Minerwa McGonnagal"



- Tak! Nie ma podwójnych eliksirów! - usłyszała po swojej prawej stronie rozradowany głos Rona.
- Hermiono, jak myślisz o co w tym całym zamieszaniu chodzi? - zapytał Harry.

***

                Po śniadaniu, gdy wszyscy siódmoklasiści zgromadzili się w obszernej Sali zaklęć, pod oknem siedzieli już wszyscy nauczyciele. McGonnagal wstała i oznajmiła:
- Witam wszystkich najstarszych uczniów! Zapewne jesteście ciekawi powodu zebrania was tutaj. Zgodnie z tradycją, co roku wśród wszystkich szkół czarodziejskich wybierany jest najlepszy uczeń. Nie ma to nic wspólnego z konkursem jaki odbył się trzy lata temu, Turniejem Trójmagicznym. Jest to turniej kameralny, mający zapewnić dobrą przyszłość najbardziej obiecującym uczniów. Uczestnikami Hogwartu będzie po dwóch uczniów, dziewczyna i chłopak, z każdego domu. Będą rywalizować z uczestnikami Durmstargu, Beauxbatons, oraz wybitnymi siedemnastoletnimi czarodziejami, którzy dotąd uczyli się w domu. Pierwsza taka rywalizacja odbyła się 35 lat temu.
Dobrze, nie przedłużając zaraz wymienię ośmiu uczestników Hogwartu - nauczycielka wyciągnęła małą karteczkę - Ekhem... Wymienieni proszę, by do mnie podeszli. Z Gryffindoru...
- Hermiono, masz to na hita - szepnął Ron.
-... Hermiona Granger oraz Harry Potter! - dziewczyna kątem oka zauważyła smutek na twarzy jej rudego przyjaciela. Po tylu latach będą musieli się rozstać. Entuzjazm z zaszczytu błyskawicznie opadł.
- Z Hufflepuffu pojadą Susan Bones oraz Zahariasz Smith! - rozległy się głośne oklaski Puchonów.
- Ravenclaw reprezentować będą Padma Patil  i Anthony Goldstein - krukoni głośno wyrazili swoją radość
- A ze Slytherinu... Astoria Greengrass i.... Draco Malfoy? - tym razem nie wybuchły oklaski co nie przeszkodziło blondynowi podejść ze swoim cynicznym uśmiechem do nieco zdziwionej profesor, która szukała wzrokiem na karce czegoś co pozwoliło by jej powiedzieć, że to żart. Wróciła po chwili do swojego normalnego głosu - Więc dobrze. To wszystko. Jeżeli wszyscy wytypowani wyrażą zgodę na owy zaszczyt, jutro, spakowani, na dziedzińcu, rozumiemy? Możecie się rozejść.

***

                Draco czuł przez cały dzień spojrzenia wszystkich, którzy go mijali. Zbudził duże zainteresowanie. Za duże. Choć raczej nie powinno to niczego pokrzyżować. Granger spojrzała na niego tak zdziwionym wzrokiem! A co? JA nie mogę?! Jasne że nie dostałby się tam sam, ale przecież nie jest takim świrem żeby jechać tam tylko po to żeby się chwalić jakie to zaklęcia umie rzucać. Niedoczekanie! Powrócił myślami do misji jaką przyszło mu wykonać. Ale dla zachowania pozorów chyba będzie musiał od czasu do czasu poczytać jakieś starocie w bibliotece.
Był późny wieczór, krążył tak sobie po korytarzach nie mając za dużo pomysłów na nudę jaka go dzisiaj ogarnęła. Do dormitorium na razie nie wróci, bo tam zapewne czeka Pansy i zaraz się do niego przylepi. Chociaż i tak zaraz będzie musiał wrócić, bo jak ktoś by go nakrył, chodzącego po ciszy nocnej mogłoby to przeszkodzić w jutrzejszym wyjeździe. Zatrzymał się gwałtownie słysząc ciche stuknięcie w korytarzu obok. Przyległ do ściany i powoli zaczął przesuwać się bok. To znowu była ona. Jego oczom ukazała się się kasztanowa gryfonka. Stała przy ścianie, koło okna, z błogim uśmiechem na ustach, wpatrując się ciemną dal. Blondyna owe jej wpatrywanie się, działało już na nerwy, choć tym razem nie odczuł złości. Gdy dziewczyna przymknęła rozmarzone oczy, podszedł do niej cicho. Nigdy wcześniej nie byli tak blisko. Draco pomyślał, choć potem uparcie się wybraniał przed samym sobą, że ona jest naprawdę piękna. Może to te księżycowe światło a może zapach jej subtelnych perfum, sprawił że zaczął się do niej jeszcze bardziej przybliżać, tak że ich twarze były oddalone od siebie najwyżej kilkanaście centymetrów. Dziewczyna otworzyła oczy i gdy zorientowała się kto przed nią stoi spróbowała szybko się odsunąć, lecz ślizgon chwycił, może nieco brutalnie jej nadgarstki przyciskając do ściany, uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Draco chciał by ta chwila trwała wiecznie by blask księżyca oświetlał jej piękne oczy. Orzechowe.  Jak mógł nigdy wcześniej nie zauważyć jak piękne są jej orzechowe oczy. Nagle poczuł palącą ochotę by te piękne malinowe usta pocałować.
- Z..zzostaw mnie, puść - ten cichy, przerażony głos sprowadził go na ziemię. Przypomniał sobie gdzie jest, z kim jest. Oczy dziewczyny nie wyrażały błogości, lecz ogromny strach. Przypominała malutką myszkę której zaraz przyjdzie się pożegnać z życiem. Nie mogąc wytrzymać własnej głupoty gwałtownie ją puścił.
- Uważaj szlamo, bo o tej porze może tu spacerować mnóstwo napalonych uczniów, którzy tylko czekają by skrzywdzić takie zgrabne samice - odsyczał, szybko wracając do swojej natury, obdarzając ją złośliwym uśmieszkiem. I odszedł.

Znów, zostawiając ją z tym jej dziwnym zdumieniem, może przerażeniem?




________________________________________________________________________________________________



Po dłuższym czasie - oto kolejna notka! Z góry przepraszam że powstają tak rzadko, ale naprawdę trudno mi teraz znaleść czas na blog (patrz - szkoła). Jeśli chcesz być na bierząco mogę informować prywatnie o nowych notkach lub dodaj się do subskrycji.

Zachęcam do zostawiania komentarzy ^.^
Jestem pod kontaktem : karakako@buziaczek.pl  na pewno odpiszę!
Czekam na wasze opinie,
Do napisania :)



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5519910,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

4. Tylko nie z nią...

czwartek, 28 stycznia 2010 14:07

Gdy dojechali do Hogwartu było już całkiem ciemno. Podekscytowani uczniowie wybiegali z pociągu i wsiadali do powozów podziwiając zamek. Draco Malfoay nie podzielał ich zainteresowania.
Zerknął w stronę kasztanowej burzy włosów, uśmiechając się drwiąco. Znowu wpatrywała się gdzieś w dal. „Co ona tam do cholery widzi?!" Wstydząc się przed samym sobą przyznał że od spotkaniu w pociągu nie mogła wypaść z jego pamięci „Przecież w końcu nawet wyładniała w te wakacje, tu i tam się zaokrągliła, zaczęła nosić nieco wyzywające dekolty..." Ale nie to kołatało mu w głowie. Przez cały czas widział ją na podłodze z tymi przeszklonymi oczami. Płakała przez niego. „ Zamknij się!! Uwielbiałem jej dogryzać, drażnić, sprawiać ból, by płakała. I nadal uwielbiam. Ta szlama nie zasługuje na nic więcej." Niepytany głos w głowie jednak ponownie zaprotestował.
Aż podskoczył, gdy poczuł ciepłą rękę na swoim ramieniu.
- Dracusiu - wyszczebiotała Pancy - Choć ze mną do powozu.
- Mówiłem ci żebyś mnie tak nie nazywała! - zezłościł się i odszedł w kierunku innego zaprzęgu.
- Ale kochanie nie chcesz ze mną jechać? - ale odpowiedziało jej tylko trzaśnięcie drzwiczek.
                                                                                               ***
Najwidoczniej przez wakacje Irytek bardzo się stęsknił za możliwością płatania psikusów uczniów bo gdy tylko zgromadzili się przed Wielką Salą, wyłonił się zza zbroi i zaczął obrzucać wszystkich kredą rozrobioną wcześniej na drobny pył. Po interwencji profesor McGonnagal biały tłum uczniów wszedł do środka. Nie biała Hermiona, która błyskawicznie rzuciła na siebie zaklęcie, idąc w kierunku stołu Gryffindoru zerknęła na sklepienie sali. Było bezchmurne, rozgwieżdżone, po prostu piękne. Poczuła na sobie spojrzenie blondyna, który jak tylko na niego popatrzyła, od razu odwrócił głowę. Nie lubiła gdy się na nią patrzył. Już w samym wzroku było coś... dziwnego, całkowicie pozbawionego emocji, uczuć, tak jak i sam jego właściciel. Ale nie. Spotkanie w pociągu zburzyło jej dotychczasową wizję ślizgona. Oczy które na nią spojrzały nie wyrażały nienawiści, drwiny jaką ją zawsze obdarzał.
- Witam serdecznie wszystkich uczniów na kolejnym roku nauki w Hogwarcie! - gwar natychmiast ucichł gdy przemówiła McGonnagal -  Jak co roku, na początku zapraszam na Ceremonię Przydziału.
Gdy tłum przerażonych pierwszoroczniaków został przydzielony do poszczególnych domów, ku uciesze uczniów, podano do stołu.  Uczniowie przeczekali  długą przemowę i w pośpiechu skierowali się do wyjścia, by wreszcie zmęczeni podróżą, udać się do łóżek i oddać się w objęcia Morfeusza.

***

Hermiona obudziła się o wschodzie słońca. Wyszła z pokoju bardzo ostrożnie starając się nie obudzić koleżanek. Chwytając w locie ubrania i kosmetyki udała się do łazienki. Jej główną zaletą było z całą pewnością ogromne lustro, przysłaniające całą ścianę. Przyjrzała się sobie. Od dawna nie miała problemów z pryszczami, choć jej zapobiegliwa natura nakazywała jej opiekować się skórą. Po krótkim prysznicu, ubrała się i nałożyła delikatny makijaż. Jeszcze raz przejrzała się w lustrze.
- Znacznie lepiej.
Posprzątała po sobie i wróciła do pokoju. Wyjęła z nudy książkę „Historia Hogwartu" i wpadł jej pomysł udania się do biblioteki.
Mimo wczesnej pory w bibliotece zawsze jest kilku uczniów. Dziewczyna powędrowała do ulubionego regału i wtedy zobaczyła w bibliotece kogoś kogo o tak wczesnej porze nie spodziewała się zobaczyć. Znajomy blondyn, wciśnięty mocno między regałami studiował uważnie książkę tylko przy malutkiej lampce, więc ktoś kto nie znał go tak długo jak Hermiona mógł go zwyczajnie nie poznać. Nie zdążyła zobaczyć tytułu czarnej książki, bo Draco zorientował się że nie jest sam. Błyskawicznie zamknął książkę zabierając ją w cień.
- Czego tu szukasz Granger?! - wysyczał, by nikt w bibliotece go nie usłyszał, a w szczególności pani Pince.
- Z tego co wiem biblioteka jest miejscem publicznym, a to już nie twoja sprawa czego tu szukam - odpowiedziała Hermiona kątem oka widząc że chłopak dyskretnie wsunął książkę pod pelerynę i ponownie wyszeptał ze wściekłością:
- Nie wtykaj nosa, bo tego gorzko pożałujesz - poczym wyszedł z biblioteki wzbudzając niemałe zainteresowanie. Gryfonka nie mogła się oprzeć ciekawości. Co on tu robił? Co to była za książka? Czy to coś związanego z Voldemortem i śmierciożercami? Może robi dla niego jakąś misję?

***

Mimo iż na stołach w Wielkiej Sali potrawy kusiły wszystkich Draco nie mógł nic przełknąć. Ile zdążyła zobaczyć? Miał nadzieje że jego refleks go nie zawiódł. Bo jeśli nie...
Jak na nieszczęście pierwszą lekcją były eliksiry, standardowo z gryfonami. Obawiał się tego spojrzenia Granger które bez wątpienia będzie mu towarzyszyło przez całą lekcje.
Gdy dotarł do klasy eliksirów ona już tam była. Śmiała się w najlepsze z tym rudzielcem i Potterem.
Cały gwar ucichł natychmiast gdy na horyzoncie pojawił się Snape.
- Dziś nauczymy się eliksiru usypiającego. Będziecie pracować w parach które wam wskażę.
„Tylko nie z nią, tylko nie z nią, tylko nie z nią..."
- Panno Granger, usiądź z panem Malfoyem.
Hermiona oblała nienawistnym spojrzeniem nauczyciela, lecz dosiadła się do niego. Draco nie miał odwagi na nią spojrzeć. Po piętnastu minutach z rozmyślań obudził go głos Gryfonki.
- Mam wszystko robić sama? To jest nasza WSPÓLNA ocena.
- A co? Boisz się że się trochę pobrudzisz szlamem? Nie martw się, to już się stało - warknął jadowicie. Odważył się na nią popatrzeć i zaraz tego pożałował. Dziewczyna po jego słowach zamrugała szybciej, próbując zamaskować fakt, że zaszkliły jej się oczy. Błagał ją w duchu żeby się odezwała, rzuciła jakąś wredną uwagę, byle nie siedziała tak z miną która świadczyła o wielkim bólu jaki przyniosły jej te słowa. Ale milczała. Ślizgon wziął bez słowa pierwszy lepszy składnik i zaczął go ucierać .

***

                - Hej, laluniu, to co? Pobawimy się? - usłyszał przypadkiem schodząc po schodach. Naturalne było, że istniała grupka ślizgonów, którzy zawsze byli ostro nawaleni.
- Puszczaj idioto! - na ten głos Draco się zatrzymał. Gwałtownie się obrócił. W głębi korytarza, ujrzał właścicieli głosów: paru podpitych chłopaków osaczających pozbawioną różdżki dziewczynę. Stała pod ścianą patrząc z przerażeniem na przywódcę.
- Oddaj mi różdżkę!
- Ojej... Zdenerwowaliśmy się? - brutalnie unieruchomił jej ręce i przekręcił tak, że upadła na kolana. - OJ, skarbie, nie musisz od razu padać przede mną padać na kolana! - zawtórował mu śmiech reszty. Kopnął ją z całej siły w brzuch. Z zaciśniętych z bólu oczu Hermiony spływały łzy.
- Zostaw ją Alan! - blondyn nie mógł uwierzyć w to co mówi. Po równie zdumionych twarzach ślizgonów zrozumiał że musi wybronić się z tej sytuacji - Nie wiedziałem, że tak kiepsko leży twoje reputacja. Żadna już cię nie chce że musisz gwałcić szlamę? - odparł ze swoim szyderczym uśmiechem, poczym znów rozległy się śmiechy. - Ach, Alan, nie wiedziałem że aż tak nisko upadłeś. - miał tłum po swojej stronie. Chwycił dziewczynę za ramię, z pozoru brutalnie. Kilka korytarzy dalej, zatrzymała się posłusznie gdy stanął, czekając, jakby miał ją zaraz strzelić w twarz. Gdy przez chwilę nic się nie działo otworzyła oczy. Stała pod wieżą Gryffindoru, a blondyna nigdzie nie było. Z odrętwienia przebudził ją głos Grubej Damy, która ponagliła ją by wypowiedziała hasło.
______________________________________________________________________________________________

Po dłuższym czasie nieco dłuższa notka.
Mam nadzieję że się spodoba :)
Miło by było gdyby pojawiły się jakieś komentarze, bo to naprawdę mobilizuje do pisania :)

Osoby mające pytanie, uwagę - karakako@buziaczek.pl  <----- na pewno odpiszę



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5424429,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

3. W myślach zaplątanych...

wtorek, 29 grudnia 2009 14:02

Przez resztę podróży Hermiona była całkowicie niedostępna. Myślami wciąż była na korytarzu, wpatrzona w twarz blondyna. Czy to możliwe? Czy to możliwe że owa twarz wyraziła współczucie? Arystokrata patrząc na szlamę? To przecież niemożliwe! A może..?
- Hermiona!
- No co?! - odburknęła do Rona
- Już po raz trzeci pytam się ciebie czy ty też coś chcesz z wózka ze słodyczami!
- Nie, nie chcę! - mruknęła i znów poczęła wpatrywać się w rozległe pola, ciągnące się i ciągnące...Ron spojrzał na nią spode łba i wyszedł wraz z Harrym zakupić nadmiar kalorii. W przedziale już była tylko ona i Ginny.
-Hermi... - kasztanowa spojrzała na przyjaciółkę. Ginny miała wzrok pełen współczucia. - Powiesz mi w końcu co cię trapi?
Rudowłosa przysiadła się bliżej Hermiony.
- Ja...nic..
- Proszę cię, jestem twoją najlepszą przyjaciółką. Nie mogę patrzeć jak się smucisz...
- Ja....naprawdę bym ci powiedziała, ale, naprawdę nie ma o czym. Nic się nie stało. Kompletnie. Nic. Po prostu jakoś tak...
- Aha - Ginny się roześmiała - Zbliża ci się okres prawda?
- Co? A, tak oczywiście - uśmiechnęła się zadowolona takim obrotem spraw.
- Już się wystraszyłam. No wiesz, nigdy się tak nie zachowywałaś.
- Jak?
- Tak...zresztą nie ważne. A tak na przyszłość, wiesz, zawsze możesz się do mnie zwrócić.
- Przecież wiem - Hermiona znów odwróciła się w stronę okna. Sumienie nie dawało jej spokoju dudniąc do serca.
"-Przecież jej powiedziałam prawdę! Nic się nie dzieje! Nic!"

To dlaczego płaczesz?

Czuła łzę spływającą powoli po policzku.
No właśnie, dlaczego płaczę?
Dlatego że jakiś idiota po prostu na nią spojrzał?
„-Przecież to chore! Hermiona, weź się cholera w garść"

***
Draco Malfoy siedział kilka przedziałów dalej. Na jego piersi spoczywała głowa ślizgonki Pansy Parkinson.
- Kochanie... - odezwała się dziewczyna
- Mhmm? -  mruknął bez entuzjazmu.
Przekręciła się siadając na jego kolanie. Delikatnie pociągnęła palcem wzdłuż swojej nogi zatrzymując go tuż przy krótkiej spódniczce. Blondyn chcąc nie chcąc uśmiechnął się delikatnie. Serca to w niej nie było ale za to nóg i biustu mogłaby jej pozazdrościć nie jedna ślicznotka. Potoczyła ręką stronę biustu, lekko rozchylając i tak już duży dekolt. Zaczęła się wokół niego owijać i przylepiać niczym wyjątkowo lepka winorośl. Normalnie Draco przyjąłby zaproszenie do zabawy, zdejmując kolejne części stroju ślizgonki. Tak, zabawy. Malfoy traktował to jako zabawę, można by stwierdzić że nawet jako przymus. Pansy upodobał chłopakowi ojciec. Ładna, zgrabna, wyzywająca zarówno swoim językiem, jak i ubiorem. I czystej krwi. Syn nie podzielał zdania ojca. Nie chciał jeszcze z nikim związywać się. Doszła do dziennej rutyny i chcąc nie chcąc musiał uznawać dziewczynę. Ale w końcu w seksie była niesamowita.
- Nie mam dzisiaj ochoty...
- Oj, no co ty... - wyszeptała nie przeszkadzając sobie w oplataniu go. Zjechali do pozycji leżącej.
- Naprawdę...przestań... - burknął odrzucając dziewczynę na równoległe siedzenie.
- Kotku, o co chodzi? - zapytała urażona za brutalne potraktowanie. - Nie widzieliśmy się przez dwa tygodnie!
- Po prostu nie mam nastroju...
- Nastroju? Czy ty za mną nie tęsknisz?
- Oj tam, nie wygaduj bzdur - mruknął zezłoszczony.
- Bo ja tak bardzo...- ponownie zbliżyła się i zaczęła go czule całować - ...normalnie nie mogłam wytrzymać...
Odwzajemnił, poczym przeszedł do niezwykle namiętnego całowania, które tak uwielbiał. Obmacał dziewczynę po ulubionych krągłościach i wpadł w wir akcji by po raz kolejny udowodnić swoją męskość...

________________________________________________________________________________________________

Kolejny post, nieco bardziej pikantny...
Czekam na komentarze!



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5306088,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

2. Stalowe oczy

wtorek, 22 grudnia 2009 11:46

                Pan Granger wysiadł z samochodu ponaglając resztę pasażerów. Dworzec do którego dojechali był bardzo zaniedbany. Wszędzie walały się papierki, puste butelki i unosił się bardzo nieprzyjemny zapach. Pod ścianą siedział pewien „pan" który dotychczas urzędował pod tutejszym sklepem spożywczym. Na widok nowo przybyłych uśmiechnął się szeroko swoim uzębieniem, na który ojciec kasztanowej spojrzał z pogardą.
„Dentyści..." Westchnęła Hermiona podążając za rodzicami.
Nie zrażając się, rodzina szła w kierunku dalszych peronów. Głos w głośniku oznajmił o przybyciu któregoś pociągu, choć i tak nikt nie był w stanie usłyszeć o co chodzi. Gdy znaleźli się przed znajomą barierką oddzielającą peron 9 i 10, dziewczyna lakonicznie obiecywała mamie, że będzie grzeczna, będzie o siebie dbać. Przytuliła swoją rodzicielkę, której zaszkliły się oczy, poczym zniknęła, wbiegając na barierkę.
Gdy otworzyła oczy dworzec zmienił się całkowicie. Dookoła niej było mnóstwo ludzi, zewsząd płynął gwar, pohukiwanie sów, śmiech przyjaciół, uradowanych ponownym spotkaniem, a stary pociąg zmienił się w piękną czerwoną lokomotywę z napisem „Express Hogwart". Koło pociągu, kilkanaście kroków od niej, dostrzegła Harrego Pottera oraz rodzinę Weasleyów.
- Harry! Ron! Ginny! - zrzuciła się do przyjaciół, obejmując każdego po kolei. Kasztanowa poczuła, że znów jest w swoim świecie. Choć rodzice nie potrafią tego zrozumieć, to tu zawsze będzie jej dom i to tu zawsze będzie chciała wracać. No raczej już nie tak zawsze.
- Już ostatni raz jedziemy do Hogwartu. Możecie uwierzyć, że już tu nie wrócimy?
- Oj daj spokój Hermiono, nie przynudzaj - ziewnął Ron. - Jeszcze nie jedziemy, a ty już musisz marudzić.
Ponieważ dziewczyna nie miała zamiaru na starcie wszczynać kłótni, zamknęła temat, słuchając relacji przyjaciół o dwóch ostatnich miesiącach.
Dyskusję przerwała pani Weasley, oznajmując że za chwilę pociąg rusza. Cała czwórka wbiegła pośpiesznie do wagonu i usadowiła się w przedostatnim przedziale.
Przez połowę drogi z przedziału dobiegały śmiechy i radosne okrzyki podróżników. Gdy Ginny zgłębiła się w jakimś czasopiśmie, zajadając fasolki wszystkich smaków Bertiego Botta, a chłopaki dyskutowali o ostatnim meczu Quiddicha, Hermiona wyszła z przedziału odetchnąć świeżym powietrzem.
Otworzyła okno i wpatrywała się w las, który z każdą chwilą oddalał się od zasięgu wzroku.
- I co tak się gapisz Granger?! - odezwał się zza jej pleców lodowaty głos - Zjeżdżaj, blokujesz MI przejście.
- Malfoy, oczywiście, przecież ten dzień byłby zbyt wspaniały...
- Co ty tam burczysz szlamo? Takich jak ty powinno się wybijać zaraz po urodzeniu. Spadaj, zaśmiecasz korytarz - i brutalnie przepchnął dziewczynę, która upadła na ziemię słysząc śmiech Ślizgonów. Wbrew jej woli zaczęły płynąć łzy. A tyle już wylała przez tego blondyna. Bo niby czemu to że nie pochodzi z rodziny czarodziejów jest argumentem na umieszczaniu jej na równi z psem.



Ale mimo to spojrzała przez ułamek sekundy na bladą twarz Malfoya,
Który również kątem oka zerknął  na leżącą zapłakaną dziewczynę.
I przez ten ułamek sekundy,
Choć wmawiała sobie później że to jej się przewidziało,
w tych stalowych, zimnych, nasyconych nienawiścią oczach,

Dostrzegła żal.


________________________________________________________________________________________________________________

Z góry przepraszam że te notki są na razie krótkie, ale niedługo akcja się rozkręci ;)
Czekam na komentarze :)



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5279686,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

1. Aleją pośród drzew

poniedziałek, 21 grudnia 2009 22:42
Była bardzo wczesna jesień. Drzewa wyginały się niczym wyspane koty, pod wpływem chłodnego wiatru, zrzucając z siebie coraz więcej liści, mimo iż był to dopiero koniec sierpnia. Wybrukowaną ścieżką wolno kroczyła szesnatoletnia dziewczyna z kasztanowymi włosami, które dostojnie powiewały na wietrze. Zerknęła na rórnoległą alejkę i rozmarzyła się patrząc na potężną wierzbę. Od razu nasunęło jej się wspomnienie bijącej wierzby w Hogwarcie. Właśnie. W Hogwarcie. Magicznej szkole do którego już tak tęskniła. Gdy tylko myślała o tym, że już za trzy dni zobaczy swoich najlepszych przyjaciół, by razem z nimi zacząć siódmy rok nauki. Czemu te dni tak wolno lecą? Chciała już znaleźć się w przytulnym pokoju wspólnym, usiąść wieczorem przy kominku wpatrując się w falujące płomienie.
- Ooj...przepraszam - Hermiona Granger zanurzona w rozmyślaniach wpadła na jakiegoś chłopaka. Przystojnego chłopaka.
- Ależ nie ma za co - odpowiedział brunet z uśmiechem. Przeleciał wzrokiem po dziewczynie, zatrzymując się o chwilę dłużej na damskich krągłościach, dziwnie rozmarzonym wzrokiem. - A może...
- Nie - odpowiedziała błyskawicznie Hermiona - Do widzenia! - i śpiesznym krokiem oddaliła się od bruneta szybkim krokiem, który wciąż stał najwyraźniej nie spodziewawszy się tak nagłej reakcji. Ile to już razy się zdarzyło! Szesnastolatki muszą być bardzo czujne. Czemu widząc ładną dziewczynę faceci mają takie szaleńcze pożądanie w oczach?
- To idiotyczne...
Widać taki los. Trzeba się wykazać inteligencją i zdrowym rozsądkiem.
Kasztanowłosa skręciła w kierunku domu. Już z daleka zauważyła na parapecie swojego okna śnieżnobiałą sowę. Uśmiechnęła się na myśl o wiadomości ze strony przyjaciół. Harry, ten szczęściarz już od prawie tygodnia siedzi w Norze, najprawdopodobnie doskonale się bawiąc. Ale cóż, komu jak komu, ale Harremu z całą pewnością należy się taki miły przerywnik.
- Już jestem mamo! - zawołała zdejmując płaszcz - Mamo? Ach, oczywiście - odparła z grymasem. Które to już popołudnie jej rodzice siedzą w pracy zaszczycając ją jedynie karteczką na lodówce. Nie martwiąc się udała się prosto do pokoju odwiązać liścik od Hedwigi.
-Taak jasne...świetnie się bawimy...szkoda że nie mogłaś przyjechać...do zobaczenia. Cóż, przynajmniej oni mają dobry humor.
Zostało jej już tylko spakować szkolny kufer, którego spakowanie odkładała z dnia na dzień.
- No dobra. Za parę dni wylądujesz już w Wieży Gryffindoru.
________________________________________________________________________________________________________________

Mam nadzieję że wstęp udał mi się jako tako :)

Pokornie czekam na komentarze :)


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5278978,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Witam :)

poniedziałek, 21 grudnia 2009 21:34

Hejka,
Witam na moim blogu który poświęcony będzie Hermionie, a dokładniej, uczuciu zwanym miłość :)
Dobrze wiem, że temat Hermiona-Draco jest już baaardzo oklepany, lecz zamierzam zrobić o tym inny pogląd, zresztą sami zobaczycie :)
Pokornie proszę o komentarze oraz rady jak waszym zdaniem powinna potoczyć się akcja, może z niektórych skorzystam... ;]

Tak czy inaczej, jeszcze raz witam i mam nadzieję że wam się spodoba w moich skromnych progach.
Do napisania :)



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5278769,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  604 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O mnie

Hej :)
Kim jestem? Zwykłą czternastolatką :)
I myślę że tyle o mnie wystrczy,
zamiast skupiać uwagę na opisie, oszczędzę słowa by powstawały coraz lepsze notki :)

Jeśli macie jakieś uwagi, propozycje, pytania, czy po prostu macie ochotę napisać do mnie coś miłego (no dobra, ostatecznie nie musi być miłe ;) ) jestem pod kontaktem:

e-mail - karakako@buziaczek.pl
GG - 9508378.

Zachęcam, napewno odpiszę ^.^
Gdybyście mieli chwilę czasu, pokornie proszę o jakiś drobny komentarzyk, to naprawdę mobilizuje do pisania i dodaje wiary w siebie :)
Miłego czytania i mam nadzieję że zostaniecie na dłużej :)
Pozdrawiam
Monka

O moim bloogu

Miłość Hermiony do malfoya, choć zrodzona z nienawiści przeistoczyła się w prawdziwą grę uczuć. Miłość arystokraty do szlamy. Ogień i woda. Jak potoczą się ich losy?

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 28.01.2010 19:27:49
  • autor: Nie mam
  • treść: Lubiê twoje op...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Najlepsze opowiadania o parze Draco i Hermiona

Statystyki

Odwiedziny: 604
(wersja testowa)
Wpisy
  • komentarze: 5

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 27.01.2010 19:57:47
  • autor: Super piszesz
  • punkty: 100
  • treść: To jest super... cze...

Lubię to